Czym trują nam dzieci?

czego-unikać-w-dziecie-dziecka

Parówki z odpadów i kisiel z dodatkiem sproszkowanych owadów – od kiedy zaczęłam wnikliwiej analizować skład różnych produktów dedykowanych dzieciom, wprost nie mogę się nadziwić. I tak zostałam… etykietomanką. Dzisiaj chciałam się z Wami podzielić kilkoma moimi spostrzeżeniami czego unikać w diecie dziecka, przyglądając się kilku popularnym produktom dla dzieci.

Cukrokracja

Zawsze, kiedy kupowałam dzieciom jogurty, głęboko wierzyłam w to, że są zdrowe i stanowią dla nich solidną porcję wapnia. W końcu to tylko mleko i bakterie. Ale czy aby na pewno?

Kiedy przyjrzałam się bliżej składnikom, to okazało się, że zawierają morze cukru! Zwłaszcza te z dodatkiem karmelu, czekolady czy kolorowych cukierków, których obecność w jogurtach nie jest jakimś wyjątkiem. A do tego zestawu jeszcze zagęstniki, konserwanty, a nawet informacja, że produkt był pasteryzowany… Inna sprawa, że obok jogurtów o naszą uwagę zabiegają pięknie zapakowane napoje jogurtowe, których wartość odżywcza jest, mówiąc delikatniej, wątpliwa. Jeszcze słabiej w tym rankingu wypada serek homogenizowany. Średnio przyjmuje się, że w jogurt zawiera 160 mg wapnia i 1,2 łyżeczki cukru, natomiast serek tylko 100 g wapnia i aż 2,6 łyżeczki cukru… Dla porównania ser parmezan to aż 1100 g wapnia i tylko 0,02 łyżeczki cukru…!

Kto zjada ostatki?

czego-unikać-w-diecie-dziecka-parówki

Parówki – jedna z ulubionych przekąsek dzieci. Niestety, na próżno szukać tych, które nie zawierają chemii oraz różnych dodatków. Nie dajmy się zwieść producentom, którzy zapewniają, że wędliny dla dzieci są najlepszej jakości. Niestety, nagminnie ląduje w nich mięso oddzielone mechanicznie (czyli odpady!). Zawartość takiego mięsa w parówce sięga nierzadko aż kilkudziesięciu procent! A obok nich dumnie prężą się różnego typu błonniki (grochowy, ziemniaczany) czy fosforany E-451 i E-452, które są częstą przyczyną nadpobudliwości u dzieci. Zdecydowanie więc parówki wylądowały na mojej liście „czego unikać w diecie dziecka”.

Owadowa galaretka

Kto skusi się na galaretkę? Czemu nie, w końcu jest słodka, pachnąca i taka kolorowa… Początkowo byłam okropnie naiwna, bo wydawało mi się, że w niej nie znajdę żadnych szkodliwych składników. A jednak! To, co mną najbardziej wstrząsnęło, to zawartość koszenili! Dosłownie osłupiałam, kiedy dowiedziałam się, że ten naturalny czerwony barwnik występujący często w galaretkach o kolorze czerwonym wytwarza się ze zmielonych i wysuszonych owadów zwanych czerwcami kaktusowymi, które żyją w Meksyku!!! Od tego czasu naprawdę z rozwagą czytam skład galaretek.

Żołądkowe odrdzewiacze

czego unikać w diecie dziecka - coca cola

Gazowane napoje kocha każde dziecko. I trudno się temu dziwić, w końcu większość z nas także sięga po nie z upodobaniem. Niestety, podobnie jak jogurty zawierają mnóstwo cukru. Okazuje się, że w półlitrowej butelce może być ich aż 12 łyżek! Pomijam fakt, że od nich dzieciom psują się zęby (de facto słodkie napoje powinniśmy pić przez słomkę), ale to także puste kalorie, które szkodzą, podobnie jak sztuczne słodziki. Zdecydowanie więc słodkie napoje gazowane są tym, czego warto unikać w diecie dziecka.  Zdrową alternatywą jest oczywiście stewia – 300 razy słodsza od cukru, a przy tym zdrowa.

Przejdźmy do napojów kofeinizowanych takich jak np. coca-cola. Warto zwrócić szczególną uwagę na zawartość benzoesanu sodu, który w połączeniu z witaminą C (często dodawaną do napojów gazowanych) może wytworzyć benzen, czyli substancję rakotwórczą…  O cukrze już nie wspomnę…

Woda zdrowia doda

Picie wody poleca się i małym i dużym. Przyjmuje się, że każde dziecko powinno wypijać 100 ml wody na każdy kilogram masy ciała (dotyczy to maluszków o masie ciała do 10 kg). Na każdy następny z 10 kg przypada około 50 ml wody, a na następne 10 kg po 20 ml. Powszechnie mówi się o tym, że woda doskonale nawadnia organizm, oczyszcza go z toksyn i gwarantuje prawidłowe funkcjonowanie narządom wewnętrznym. Dla maluszków zalecana jest woda o niskim stopniu ogólnej mineralizacji (< 500 mg/l) oraz o niskiej zawartości sodu. Do czasu skończenia pierwszego roku życia dzieci nie powinny być wody mineralnej nieprzegotowanej. Po upływie tego czasu można stopniowo wprowadzać do diety dziecka wodę nisko zmineralizowaną prosto z butelki, a następnie średnio zmineralizowaną (<1000 mg/l). Z kolei dla nas, dorosłych najlepsze dla zdrowia są oczywiście wody średnio i wysoko zmineralizowane, czyli o zawartości minimum 1000 mg /l.

Ale uwaga! Warto pamiętać o tym, że nie każda woda butelkowana, to woda mineralna. Woda źródlana to nie to samo, co mineralna. Od kranówki różni się tylko tym, że jest czystsza chemicznie i mikrobiologicznie! Na takiej wodzie można przygotowywać posiłki lub podawać ją do picia po wcześniejszym przegotowaniu.

Aplikacja prawdę Ci powie

To, o czym piszę to oczywiście wierzchołek góry lodowej. Można byłoby jeszcze sporo powiedzieć o chipsach, batonikach i wielu innych produktach. To, co jednak ja uważam za ważne, to czytanie i porównywanie etykiet tych samych produktów różnych producentów. Ja ułatwiam sobie trochę to zadanie, korzystając z aplikacji: Zdrowe Zakupy. Dzięki niej wiem czego unikać w diecie dziecka.

Zasada działania aplikacji jest bardzo prosta. Wystarczy zeskanować kod kreskowy znajdujący się na opakowaniu danego produktu, by dowiedzieć się, jakie „E składniki” zawiera oraz jak wpływają one na organizm. Po zeskanowaniu ukazuje się lista składników produktu ozdobiona buźkami:

  • zielona buźka wskazuje na składnik obojętny
  • żółta buźka informuje o tym, że składnik jest podejrzany
  • czerwona buźka oznacza, że danego składnika lepiej unikać.

Oczywiście baza składników, które wykrywa aplikacja jest ograniczona, ale cały czas się rozwija. Aplikacja potencjał ma ogromny i stanowi dla mnie nieocenioną pomoc w trakcie zakupów.

A Wy jakie macie doświadczenia? Czytacie etykiety? Wiecie czego unikać w diecie dziecka?

 

%d bloggers like this: